Czy istnieje życie po maturze? – Czyli wyznania dawnych biolchemów… #3

Matura z biologii. W kolejnej części cyklu „Czy istnieje życie po maturze? – Czyli wyznania dawnych biolchemów…” poznacie Zuzę, której matura z biologii pomogła w dostaniu się na wymarzone studia medyczne. Być może kojarzycie jej profil na Instagramie – @kardiomedgram. Zuza doskonale pokazuje, że „niemożliwe nie istnieje” i nawet pomimo nieoczywistych i niełatwych początków, warto dążyć do spełnienia swoich marzeń. Wy także planujecie studiować kierunek lekarski? Dowiedzcie się, jak może w tym pomóc matura z biologii. Zachęcamy do podzielenia się Waszymi planami w komentarzach na dole strony!

Matura z biologii. Czy istnieje życie po maturze? Na skróty:

Cześć, na początku daj nam się lepiej poznać!
Teraz co nieco o Twojej edukacji przed studiami.
Jak wyglądały Twoje przygotowania do matury z biologii?
Jaki kierunek obecnie studiujesz?
Dlaczego zdecydowałaś się studiować ten kierunek?
Jak wyglądał pierwszy rok studiów?
Czy uczelnia daje Ci możliwości rozwoju?
Jaka atmosfera panuje na uczelni? Jak wygląda życie poza studiami w Twoim mieście?
Jak oceniasz warunki ekonomiczne studentów w mieście?
Studia a praca?
Jaki jest Twój ulubiony cytaty motywacyjny?
Gdzie widzisz siebie za 5 lat?
Jakie masz rady dla przyszłych studentów?

Cześć, na początku daj nam się lepiej poznać!

Cześć! Jestem Zuza, mam 23 lata i od prawie 3 lat prowadzę profil @kardiomedgram. Studiuję, pracuję, ogarniam dom, szukam sposobu na rozciągnięcie doby oraz ciągle walczę z przeciwnościami losu. Od dziecka tańczę – wpierw w balecie, później taniec współczesny a skończyło się na tańcu ludowym. Śmieję się, że jestem ścisłowcem z artystyczną duszą. Posiadam rudego kota, trzy tatuaże i uwielbiam spać. Gdy znajduję chwilę wolnego czasu to czytam książki – koniecznie papierowe! 

Teraz co nieco o Twojej edukacji przed studiami.

Skończyłam II LO w Gdańsku w 2016 roku na profilu biologiczno-chemicznym. W tym samym roku pisałam maturę. Oprócz przedmiotów obowiązkowych wybrałam biologię, chemię i język angielski jako rozszerzenia. Przez całe liceum planem A na przyszłość był kierunek lekarski, stąd już od drugiej klasy rozpoczęłam intensywne przygotowania do matury.

Jak wyglądały Twoje przygotowania do matury z biologii?

W gimnazjum lepiej radziłam sobie z chemią niż z biologią, dlatego stwierdziłam, że do matury z chemii przygotuję się sama, a z biologii zapiszę się na indywidualne zajęcia dodatkowe. Z biologii uczyłam się z podręczników, ponieważ nie miałam czasu na robienie notatek (co bardzo mnie wewnętrznie bolało, bo lubię mieć cały materiał w jednym miejscu, a nie kilku częściach). Robiłam także wiele arkuszy i zadań z różnych zbiorów samodzielnie i wraz z korepetytorką.

Z chemii udało się zrobić notatki z różnych podręczników, z lekcji itd. – stworzyłam własne repetytorium oraz robiłam zadania ze zbioru Witowskiego. To był błąd. Im bliżej było matury tym bardziej chemii nie lubiłam, bo wiedziałam, że przeceniłam swoje umiejętności. Zaczęłam zdawać sobie sprawę z tego, iż tak naprawdę chemii nie umiem i przez swoją pewność siebie mogę się z lekarskim pożegnać. Tak też się stało. Z egzaminu maturalnego na poziomie rozszerzonym z biologii uzyskałam 87% a z chemii… 50%.

matura z biologii podręczniki

Jaki kierunek obecnie studiujesz?

Aktualnie jestem studentką trzeciego roku kierunku lekarskiego stacjonarnego na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym. Jednak nie tu zaczynałam swoją przygodę ze studiami. Jako, że nie mogłam sobie pozwolić na gap year to po wynikach matur postanowiłam wcielić w życie plan B jakim była fizjoterapia. W październiku 2016r. rozpoczęłam studia licencjackie na kierunku fizjoterapia na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym z zamiarem poprawiania matury z chemii. Tym razem uczęszczałam na korepetycje. Jednak tak mi się kierunek spodobał, iż do chemii podchodziłam jak za karę. Niby robiłam jakieś zadania, arkusze, ale bez serca.

Wyszłam z założenia, że jak się uda to się przeniosę, a jak się nie uda to zostaję i będę super fizjoterapeutką. W międzyczasie jeszcze się okazało, że mam wrodzoną wadę serca. Przez ponad pół roku chodziłam przestraszona i zestresowana – nie wiedziałam co dokładnie mnie czeka. Maturę z chemii poprawiłam – na 70%. Niestety w rekrutacji 2017 również było to za mało. Po zabiegu ablacji, który przeszłam w wakacje stwierdziłam, że żegnam się z maturą. Nie udało się, trudno. Jednak życie pisze różne scenariusze.

Mijały kolejne miesiące, ja byłam na drugim roku i… zobaczyłam, że moje zainteresowania schodzą w bardziej medyczną stronę fizjoterapii niż tę stricte fizjoterapeutyczną. Zauważyłam, że interesują mnie inne kursy, szkolenia, przedmioty niż moich kolegów z roku. Dostrzegłam, że jednak niezbyt tu pasuję… i 4 miesiące przed maturą stwierdziłam: POPRAWIAM. Tym razem jednak postawiłam wszystko na jedną kartę. Teraz albo nigdy. Zrezygnowałam z pracy (od początku studiów pracowałam w kawiarni), ograniczyłam kontakty międzyludzkie, na studia uczyłam się tylko tyle „żeby zdać” i wszystkie siły skierowałam na chemię.

Zrobiłam nowe notatki i rozwiązywałam zadania. Tony zadań – nawet po 200 dziennie. Codziennie. Czułam się przygotowana, praktycznie wszystkie arkusze miały ponad 90%. Jednak już podczas egzaminu czułam, że tyle nie będzie. Miałam problem z paroma zadaniami. Myślę, że zjadł mnie stres, którego i tak miałam sporo – studia, nauka własna i jeszcze miesiąc przed maturą mój Tata usłyszał diagnozę – rak. Jednak finalnie się udało – uzyskałam 83%. Widząc wynik wiedziałam, że się dostanę. Takim oto sposobem w październiku 2018r. rozpoczęłam studia na kierunku lekarskim na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, gdzie studiuję do dziś.

Dlaczego zdecydowałaś się studiować ten kierunek?

Czy pomogła Ci w tym matura z biologii?

O kierunku lekarskim myślałam już w gimnazjum. Byłam zachwycona wizją pomagania, wiedzą i całą otoczką. W osobę lekarza byłam wpatrzona jak w obrazek – przecież to taka bardzo mądra, ważna i znacząca persona. Nie znałam realiów tej pracy w Polsce, ponieważ nie mam żadnego lekarza w mojej dość małej rodzinie, a nawet żadnej osoby związanej z medycyną. Mama jest nauczycielką, Tata był przedstawicielem handlowym i skończył Politechnikę Gdańską, Dziadek marynarzem a Babcia nie pracowała.

Fizjoterapia zaś była planem B. Wybrałam ją, ponieważ całe życie byłam aktywna. Tu taniec, tu koszykówka (tak, przez 8 lat grałam również w koszykówkę a mam… 150 cm wzrostu), więc stwierdziłam, że gdyby z lekarskim nie wyszło to najbliżej mi do tego zawodu ze wszystkich pozostałych zawodów medycznych.

Jestem z Gdańska, więc automatycznie wybór padł na uczelnię w moim rodzinnym mieście. Gdy rekrutowałam się na lekarski po raz trzeci to złożyłam także podania do Bydgoszczy oraz Szczecina – były to uczelnie najbliżej położone, jednak udało się zostać nad morzem.

Jak wyglądał pierwszy rok studiów?

Był to skok na głęboką wodę. Wiedziałam, że studia to nie liceum i praktycznie wszystko jest inaczej, lecz nie sądziłam, że aż tak. Pierwszą rzeczą do jakiej się musiałam przyzwyczaić był zmienny plan zajęć. Zupełną nowością było to, że jakiś przedmiot trwa cały rok, inny tylko semestr a jeszcze inny zaledwie parę spotkań. Śmiało mogłabym powiedzieć, że w ciągu całego roku akademickiego nie ma dwóch takich samych tygodni. Do tego dochodził fakt, że każda grupa miała inny plan – a przecież wszyscy jesteśmy na tym samym roku oraz godziny zajęć. Nikogo później nie dziwił fakt, że raz kończy się o 20, innym razem o 12, a kiedy indziej idzie się na uczelnię dopiero na 15.

Kolejną nowością było przemieszczanie się. Już nie miało się wszystkiego w jednym budynku. Jeżeli miało się szczęście to wystarczyło tylko zmienić salę czy piętro. Niestety bardzo często trzeba było przechodzić z budynku do budynku (co zajmowało nawet 10 minut pieszo) czy jechać parę przystanków tramwajem. Ba, nawet zmienić miasto, bo niektóre zajęcia jak np. parazytologia odbywają się w Gdyni.

Czy jest coś czego się spodziewałaś i co bardzo Ci się spodobało?

Spodziewałam się za to tego, że nie ma już systemu 45 minut lekcji-10 minut przerwy tylko różne zajęcia trwają różną ilość czasu. Jedne 1,5h, drugie 2h a trzecie nawet 4h. I między tymi po 4h masz 20 minut przerwy, w której musisz się przemieścić gdzie indziej i zjeść obiad. Multitasking level expert.

Bardzo podobało mi się natomiast wiele zajęć praktycznych czego nie było w liceum. Owszem, zajęcia teoretyczne też są i też się siedzi po staremu w ławce, ale nie są to tylko i wyłącznie takie zajęcia. Są laboratoria, zajęcia w prosektorium, na fizjoterapii miałam także dużo zajęć fizycznych, a nawet basen. Wchodzi się na prawdziwy oddział do prawdziwych pacjentów. Zupełnie inaczej się w taki sposób przyswaja wiedzę. Po prostu bajka.

matura z biologii naukaKolejną rzeczą na plus była możliwość uczenia się „po swojemu”. Nikt nie stał i nie pokazywał palcem z czego masz się nauczyć i jak się nauczyć. Nie notujesz? Twoja sprawa. Nie uczysz się na bieżąco? To nie zdasz wejściówki i nie będziesz dopuszczony do egzaminu. W danym tygodniu sobie odpuściłeś? To będziesz musiał potem poświęcić na to więcej czasu, albo zakuć cały semestr w jedną noc. No, może trzy.

Fakt, trzeba było się nauczyć wydobywać najważniejsze informacje z opasłych tomisk, bo nie sposób się nauczyć wszystkiego od A do Z, ale wbrew pozorom nie zajęło mi to dużo czasu. Sesje też nie są takie straszne jak dużo osób je opisuje. Wiadomo, że może przerażać myśl, że w przeciągu kilkunastu dni trzeba napisać x egzaminów, ale gdy człowiek zacznie odpowiednio wcześnie i zaplanuje sobie naukę to wszystko jest do zrobienia. Grunt to dobra organizacja.

Czy uczelnia daje Ci możliwości rozwoju? Jeśli tak, to jakie i czy z nich korzystasz?

Uczelnia oferuje tak dużo, że nie da się skorzystać ze wszystkiego, ale równocześnie każdy znajdzie coś dla siebie. Są stypendia, wyjazdy zagraniczne na semestr/cały rok w ramach Erasmusa. Jest także możliwość dołączenia do społeczności IFMSA Poland, dzięki której można brać udział w różnych akcjach, warsztatach a nawet zagranicznych praktykach.

Na Uczelni działa kilkadziesiąt studenckich kół naukowych. Sama należę do SKN przy I Klinice Kardiologii. Organizujemy co roku m.in. Ogólnopolską Studencką Konferencję Kardiologiczną, warsztaty EKG i echo dla członków koła oraz innych studentów GUMedu a także bierzemy udział w różnych akcjach np. dniu otwartym czy Pikniku na Zdrowie. Śmiem twierdzić, że możliwości są nieograniczone. Sama chciałabym więcej działać, lecz na pierwszym miejscu stawiam rzeczy związane z bieżącym rokiem akademickim, obowiązkami w domu i te do zrobienia „na wczoraj” a potem się okazuje, iż na rozwój i robienie czegoś ponad czasu już brak.

Jaka atmosfera panuje na uczelni? Jak wygląda życie poza studiami w Twoim mieście?matura z biologii studia w gdańsku

Ludzie są różni. Jak wszędzie. Jednak czuję się na studiach jak w domu. Tutaj nikt Cię nie wytyka, że jesteś starszy, że poprawiałeś maturę, miałeś urlop dziekański czy jeszcze co innego. Ja akurat miałam szczęście do ludzi, z którymi byłam w grupie. Można było się wspólnie uczyć, pomagać sobie, a po kolokwium wyjść na piwo. Balans jest najważniejszy między nauką a odpoczynkiem.Wszyscy trzymamy się razem, bo jedziemy na tym samym wózku, no chyba, że są jakieś wyjątki typu „nie pomogę Ci, bo jesteś moją konkurencją na rynku pracy”. Niestety studenci kierunków medycznych nie mogą sobie pozwolić na imprezy w każdy weekend do białego rana (albo ja o czymś nie wiem). Chociaż wcale nie jest też tak, że siedzimy w książkach 24/7 i jesteśmy przykuci do biurka łańcuchem. Dobrym przykładem są chociażby juwenalia, kiedy praktycznie wszyscy rzucają książki w kąt i idą się bawić.

Jak oceniasz warunki ekonomiczne studentów w mieście?

Ciężko mi odpowiedzieć w chwili obecnej na to pytanie, ponieważ dalej mieszkam w domu rodzinnym. Jeżdżę więc za darmo komunikacją miejską (mimo tego, że mam prawo jazdy, ale boję się jeździć) i wstyd się przyznać, ale mam „wszystko pod nosem”. Ta sytuacja zmieni się za około 2 miesiące, bo będę przeprowadzać się „na swoje” i wtedy w pełni poznam to dorosłe życie. Mama nie zrobi zakupów i nie odwiezie na uczelnię samochodem, bo zaspałeś. Wiem jednak, że życie w Trójmieście nie należy do najtańszych. Koszt wynajmu pokoju dla 1 osoby to ok.800-1000 zł. Bilet miesięczny to ok.50 zł plus wydatki na jedzenie i inne potrzeby, a niestety wszystko aktualnie drożeje. Zrobimy edit na wiosnę, gdy sama przekonam się na własnej skórze jak to jest! Mimo wszystko Gdańsk to piękne miasto i nie zamieniłabym go na żadne inne. 

Studia a praca?

Dla chcącego (i zorganizowanego) nic trudnego. Przez cały pierwszy rok fizjoterapii i kawałek drugiego pracowałam w kawiarni na około pół etatu. Zrezygnowałam, gdy podjęłam decyzję o ponownym poprawianiu matury. Bywało momentami ciężko, ale wystarczyło wszystko zaplanować z wyprzedzeniem by się udało. Ale zaznaczam, że nie na średnią 5.0, ponieważ nie da się złapać wszystkich srok za ogon. Albo super oceny (które swoją drogą do niczego nie są potrzebne w przyszłości) albo pieniążki.

W wakacje poprzedzające moje przenosiny na lekarski zatrudniłam się w sklepie z pamiątkami i rzeczami ludowymi, gdzie pracuję do dziś. Przez pewien czas pełniłam nawet obowiązki kierownika, bo lubię biurową robotę. Niestety na dłuższą metę nie była to praca dla mnie. Jedynie dzięki uprzejmości szefostwa udało mi się pracować na tych pierwszych latach lekarskiego (gdzie wg wielu opinii praca jest niemożliwa), ponieważ zgodzili się bym pracowała 20-30h w miesiącu. Śmieszna ilość godzin i na dobrą sprawę śmieszne pieniądze, ale zawsze to parę groszy do przodu, a więcej nie byłabym w stanie przepracować. Raz – nauka i zaliczenia, a dwa – musiałam się opiekować Tatą i pomagać w domu.

Jestem żywym przykładem – na studiach medycznych da się pracować. Może nie na cały etat, ale tyle ile każdy jest na siłach.

Jaki jest Twój ulubiony cytaty motywacyjny?

Ciężkie pytanie, bo zawsze stroniłam od wszelkiego rodzaju cytatów. Ale gdybym musiała wybrać to powiedziałabym mało kulturalnie: Zesraj się a nie daj się. 

Gdzie widzisz siebie za 5 lat?

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem to będę młodym lekarzem, który kończy staż i czeka go nabór na specjalizację. Jaką? Tego nie umiem powiedzieć, na chwilę obecną myślę o szeroko pojętej internie, ale do tego czasu wszystko może się zmienić!
matura z biologii lekarz

Jakie masz rady dla przyszłych studentów?

Nie poddawajcie się i idźcie za głosem serca. Nigdy nie jest za późno na realizację marzeń. Jest wiele dobrych chwil, a jeszcze więcej tych złych. Ale w ogólnym rozrachunku, po pokonaniu wszystkich przeciwności człowiek wie, że znajduje się w odpowiednim miejscu. I to daje mu kopa by iść dalej a nie rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady.

Shopping Cart